ForAnimals-Lodz

numer konta
71 1020 2313 0000 3802 0442 4040
KRS 0000265307

 Niechciany niebieski

Na początku czerwca 2014 kupowałam kocie saszetki w Lidlu  -  obok mnie nad kocimi karmami zastanawiał się jakiś pan, chwilę pogadaliśmy. Nazwijmy tego pana panem A. Panu A dwa tygodnie wcześniej w centrum miasta wsiadł do samochodu niebieski kot. Wg weta ma ok.7 mcy, rasa  -  niebieski rosyjski, znaczy w typie, bo chipa i tatuażu brak. Kot jest u matki pana, starszej i schorowanej, raz już wyskoczył przez okno. Kochany kotek, ale…. Coś tam doradziłam o karmie, nacisnęłam mocno o kastrację, może pod koniec miesiąca, po wypłacie.  Podałam kontakty do dobrych lecznic, na wszelki wypadek swój telefon.
I jak zwykle, myśleć zaczęłam z opóźnieniem.
I wymyśliłam, że jakiś czas temu widziałam ogłoszenie o zaginionym niebieskim.  Pogrzebałam w notatkach  -  pod koniec marca 5-ciomiesięczny niebieski rosyjski w czerwonych szeleczkach wyskoczył z okna  -  Piotrkowska / 6go Sierpnia. Zadzwoniłam  -  kot się nie znalazł, pan (nazwijmy go panem B) nadal go szuka, tęskni, oferuje nagrodę.  Wysokość tej nagrody lekko mnie zszokowała  -  widać było, że panu naprawdę na kocie zależy. Podobno z rodowodem  -  ale nie bardzo zrozumiałam, dlaczego bez chipa czy tatuażu.
Powiedziałam o kocie znalezionym przez pana A, zadzwoniłam do pana A z prośbą o zgodę na skontaktowanie go z panem B i z informacją o nagrodzie. Od pana B dostałam zdjęcia zaginionego kociaka  -  na zdjęciach miał 3mce. Niestety nie mogę tych zdjęć pokazać  -  nie poprosiłam pana B o zgodę.
Jeszcze dzwonili do mnie obaj panowie, wymienili się zdjęciami, pan B stwierdził, że to niestety nie jego kot, więc pana A poprosiłam, by  -  jeśli nie będzie mógł zatrzymać kotka  -  dał mi znać, razem poszukamy dobrego domu.
I zapomniałam o sprawie.

Pod koniec czerwca sprawa sama o sobie przypomniała  -  w sytuacji pana A i jego mamy zaszły zmiany wymagające natychmiastowego usunięcia kota. Na szybko pojechał na kastrację, Panie Wetki w lecznicy zachwycone urodą i charakterem stworka zgodziły się przetrzymać go kilka dni, a w rezultacie same znalazły mu dom  -  oszczędzając mi pracy przy ogłoszeniach i odpowiedziach na męczące maile, które zawsze się pojawiają przy pięknych kotach (pisałam wielokrotnie, dlaczego nie lubię wyadoptowywać pięknych kotów).

I już wiem, że piękniś pojechał do własnego domu  -  i mam nadzieje, że będzie tam żył długo i szczęśliwie  -  może w towarzystwie innego kota?
Bardzo dziękuję Paniom z lecznicy Podaj Łapę za pomoc.  

Żegnaj kocie [*]

Właściwie nie wiem, czemu dotąd nie napisałam smutnego zakończenia…. Brak czasu, na pewno, ale też skończyły mi się  siły na godzenie się z takim okrucieństwem losu, za dużo tego… Jestem Wam to zakończenie winna…  Więc…  
Przed wyjazdem w piątek wieczorem zajechałam do lecznicy, a właściwie do Pani, mieszkające przy lecznicy i pomagającej mi w takich sytuacjach. Ładnie jadł, dawał się głaskać  -  nadal wystraszony, ale już spokojniejszy.  Przy mnie lekarz podął mu kolejną porcję leków, kroplówkę.
Pojechałam spokojna, przekonana, że w niedziele wieczorem lub w poniedziałek zabiorę go do domu tymczasowego i zaczniemy szukać domu prawdziwego.    
Nie zdążyłam  -  umarł, zanim wróciłam do Łodzi.….  Nie wiedziałyśmy dlaczego  -  lecznica zaproponowało sekcję…
Kocurek miał silny przerost serca, nie wiadomo, czy wada wrodzona, czy nabyta… nie był stary  -  miał nie więcej niż pięć lat.
Pozostał ogromy żal, że to takie niesprawiedliwe. Bezradność i bezsilność  -  to nie był dziki kot, miał kiedyś dom… i złość, że są tacy ludzie….
W lecznicy wisimy kolejne 360zł…

Wtorek 10.06.14
Odwiedziłam go dziś w lecznicy. W uszach horror, swędzą go i boją, pewnie stąd te rany na główce za uszami  -  drapał się biedaczek. Wyniki  -  ogólnie wyniki odbiegające od normy, najbardziej niepokojąca podwyższona kreatynina i leukocyty  -  załączam.

Siedział w szpitalnym kontenerze, nie chciał jeść. Miałam zwykłe puszki, wzięliśmy go z lekarzem na ręce, wygłaskaliśmy, daliśmy puszkę  -  zjadł, nawet chętnie. Widocznie albo nie zna przyzwoitych groszków, albo ząbki nie pozwalają gryźć. Trudno, lepiej niech je te puchy niż nic. Potem zgrzebłem wyczesałam mu dredy z irokeza   -  możecie wierzyć lub nie, z niewielkiej okolicy kuperka i ogona  -  trzy takie „urobki”.

Brzuszek brudny i mokry po wczorajszych „przygodach”, kot waniajet kocurem.  Przenieśliśmy kawalera do bardziej luksusowego boksu  -  akurat się zwolnił. Dostaje leki, do jedzenia będzie dostawał to, co lubi, głaskany będzie  -  może się trochę odpręży i umyje.

Do kastracji na razie się nie nadaje  -  a bez kastracji z racji wrażeń zapachowym nie mam dla niego dt….

Tak to się zaczęło:

To naprawdę nie moja wina, że znam Justynę… ani jej, że ma oczy dookoła głowy i widzi to, czego nie dostrzegają inni, że trafia w miejsca, które inni omijają…. I że nie potrafi przejść obojętnie.Długowłosego wypatrzyła kilkanaście tygodni temu, pojawiał się nieregularnie, jako-tako wyglądał. Pewnie czyjś wychodzący. Potem widać go było częściej, wyglądał gorzej, ale zaczął się sezon wyjazdów na działkę, pojawiły się Żabole, którym najpierw trzeba było trochę pomóc dokarmiając, a potem szybko zabrać, bo zaginęła matka. Potem akcja z chartem  -  i tak długowłosy zszedł na drugi plan. Ale widocznie czuł, że przestaje sobie radzić, bo praktycznie ciągle przesiadywał pod kioskiem.Z lekka otrząsnowszy się po akcji z chartem Justyna nastawiła łapkę na długowłosego. Złapał się dziś (poniedziałek) bladym świtem, ale do Łodzi mogłyśmy go „przerzucić” dopiero wieczorem. Z klatki-łapki dał się do stacjonarnej przełożyć spokojnie, ale już przy pakowaniu do kontenera dał Justynie pazurem po ręce. No, myślę, w chorego dzikusa się pakujemy…. Nie odważyłam się go przełożyć ręką, nawet w rękawicy spawalniczej, z kontenera Justyny do swojego, szczególnie że to prawa rękawica, a ja jednaj leworęczna bardziej jestem. Jakoś tam popukałyśmy, postraszyłyśmy, przeszedł.Tego maila Justyny odebrałam wieczorem  -  już po ulokowaniu Długowłosego w lecznicy.
Poniedziałek 2014.06.09 16:15
Wysyłam Ci dwa zdjęcia kudłacza. Nie mam czasu na więcej, lecę do roboty, a potem jeszcze do lekarza. Mimo całej swojej biedy jest śliczny, aż mnie korci by sobie go zatrzymać… Jest bardzo zmęczony, leży spokojniutko w klatce i nie reaguje nawet na moje ciekawskie koty. Gdyby miał być jeszcze dziś kastrowany, to bądź przygotowana na rzyganie  -  pani kioskarka tak się przejęła, że dała mu całą puszkę, którą jej zostawiłam. Ale to było do południa, teraz ma w klatce tylko wodę.
Poproś o pełną diagnostykę, bo on wydaje mi się mizerniutki. Groźny nie powinien być, brał mi kiedyś jedzenie z ręki”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 
W lecznicy wetka uzbrojona w solidne rękawice, ja w ręcznik, ostrożnie otworzyłyśmy kontener. Kocur zachował się bardzo spokojnie. Fakt, trzymany mocno za kark, ale jakby chciał, to mógłby się poawanturować. A tu nie. Dał sobie obciąć pazurki, pobrać krew na morfologię i biochemię, podać zastrzyki, wyczyścić uszy, opatrzyć ranę za jednym uchem i wyczyścić ropień za drugim, wyrwać z irokeza większość dredów  -  długie futro ma tylko na fragmentach ciałka, pewnie reszta sfilcowała się i sobie powyrywał…

 

 

 

 

 

 

 

 

Ma powiększone nereczki, kupę kleszczy i pcheł, i pewne kocurze elementy do usunięcia  -  ale to za chwilę, jak będzie znany stan zdrowia. Paszczydło też do remontu  -  zębów niewiele i w fatalnym stanie. Na razie został w szpitaliku.

 

 

 

 

 

 

 

Zobaczymy, co dalej.
Widać, że jest (a raczej będzie) piękny, mimo że szczerbaty  -  zielonooki i dymny, bo te rude naloty raczej zejdą.
Domowy kocur  -  wyrzucony na starość…..
Jeśli chcecie mu pomóc  -  to bardzo będziemy wdzięczni  -  na Justyniana Długowłosego na konto FFA Łódź 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040.
A może ktoś się już zakochał i zachce go adoptować?

Kolejne wieści od Justyny  -  pewnie już je znacie, ale dla porządku. Przy okazji wiadomość o podrzuconej  -  pewnie wywalonej z samochodu małej suni  -  w ferworze akcji „chart” kompletnie mi umknęła..  Ona też będzie bardzo potrzebować domu….  Taka psinka na wsi jest kompletnie niepotrzebna…
Nie wiem nic więcej  -  nie mam zdjęć psinki. Ale, jak przestanie się tak strasznie bać i Justyna będzie mogła ją łapać  -  poproszę Was o pomoc.
Przepraszam, że nie podaję kontaktu do Justyny  -  ale chciałabym ją uchronić od “dobrych rad” typu zadzwoń na policję i propozycji rozwiązań siłowych  -  ja chyba odporniejsza jestem

Jeszcze raz pozdrawiam i zapraszam na naszego bloga http://domowepiwniczne.blogspot.com/
szczególnie polecając wypowiedzi Mamrotka :) ) i oczywiście zwierzaki szukające domów

Anna Skrzycka
600 985 675

Piątek
Nasz bohater stracił jajka, przy okazji zrobiono porządek z uszami. Świerzbowca nie ma, są natomiast rany wewnątrz wynikające z drapania się -  pchły. Dlatego go te uszy tak bolą. Po podaniu narkozy wylazł z psiaka tasiemiec, nie wiem czy cały, czy kawałek. Jak pies dojdzie do siebie, to zacznie się eksmisja lokatorów wewnętrznych.
Stracił przy okazji jeden ząb. Z jednej strony ma białe, zdrowe zęby ale z drugiej strony zęby są zniszczone, połamane (?)  -  nie wiem czy dobrze usłyszałam, w każdym razie różnica jest znaczna. Lekarze ocenili że jest to skutek jakiegoś urazu, być może w dzieciństwie. Nie sądzę, że b. właściciel go bił, przynajmniej ja tego nie zauważyłam, chociaż w sumie to nie wiem co o tym sądzić; pies boi się wyciągniętej ręki, kuli się wtedy i chowa za opiekuna…, być może jest jakieś inne wytłumaczenie.  Kawaler oczywiście zauroczył weterynarzy, do każdego się przymilał, oczywiście zwiedził gabinet bez najmniejszego lęku, wszystko musiał obwąchać i nie przestawał przy tym machać ogonem. DT jest zdania, że charcik nadaje się do adopcji już teraz, jego rany szybko sie zagoją, zmiany skórne też się cofną, bo pchły już poszły precz, więc jeśli któryś z dzisiejszych, potencjalnych DS zdecyduje się przed środą, to psiak nie pojedzie do Katowic, tylko od razu do swojego nowego domu. Oby tak się stało. Odetchnę wtedy i zejdzie może ze mnie cały ten stres.

Niedziela
Wróciliśmy pół godziny temu. Wyszłam z wanny, powinnam się zająć klasówkami, bo mnie jutro chłopcy zjedzą, ale muszę odreagować. Buras, bezdomny kocur który od ubiegłego roku bardzo się chce wprowadzić do naszej chałupy (ten, co przyprowadził małe Iggy i Pushę), jest w kiepskiej kondycji. Muszę złapać, wyleczyć i wykastrować. No i ta podrzucona malutka sunia…na pewno jakiś skurwiel wyrzucił ją z auta, bo koczuje pod naszą działką i co przejeżdża samochód, to malutka podnosi się z nadzieja i patrzy…Dziś przejeżdżając, zwolniłam, sunia zaczęła z nadzieją biec w kierunku auta…
Ona tam podobno jest od poniedziałku. Psina bardzo się boi, nie pozwala do siebie podejść. Postawiłam jej dwie miseczki przy lesie i solidnie nakarmiłam. Wczoraj jadła, jadła i piła, odchodziła odpocząć w krzaki i za chwilę wracała. Zostawiłam pięć puszek i poprosiłam małego od sąsiadów, by dawał jej codziennie jedną i pilnował czy ma wodę, mam nadzieję, że będzie to robił.
Dziś zostawiłam bramę szeroko otwartą i psiunka weszła na podwórko. Zamknęłam szybko bramę, pomyślałam, że gdyby udało się ją zatrzymać na podwórku, to miałaby chociaż schronienie, gdyby padało i ochronę przed wałęsającymi się psami, no i dostęp do wody. Niestety nie udało się. Znalazłam pszczeli rój na drzewie i pojechałam szukać jakiegoś pszczelarza. No i tej facet, gdy któryś raz poszedł do swojego auta, nie zamknął furtki, psiak uciekł.
Teraz siedzę i myślę jak to wszystko poukładać. I za co…. Mam koty do wycięcia, jednego do leczenia no i tę sunię i muszę to wszystko załatwić do końca czerwca.
A z sunią to jutro będę starała się dodzwonić do piotrkowskiego TOZ-u, chociaż jestem prawie pewna że mnie oleją. W Opocznie jest schronisko, ale okoliczni ludzie zarzucili ich podobno psami, podrzucają zwierzaki i wypuszczają pod schronem i wiem, że już nie przyjmują żadnych zwierząt. W przyszły weekend zabiorę aparat i może uda mi się cyknąć jej jakieś zdjęcia, no i będę się starała, by weszła na podwórko. Gdyby mi się to udało, to w kolejny weekend będę kombinowała by zrobić jej jakiś prowizoryczny wybieg, tak by ograniczyć jej możliwość ucieczki, bo teren wprawdzie ogrodzony ale i tak jest zbyt duży na jakiekolwiek łapanki. Gdyby mi to wyszło, to w następnej kolejności będą ją ogłaszać, może ktoś będzie w stanie się nią zająć.
Takie plany, a co z tego wyjdzie, nie mam pojęcia.
Jestem wściekła, rozżalona i czuję że niewiele mogę. Okropne uczucie. Najbardziej się boję, że zaczną mi teraz podrzucać zwierzaki w ilościach, które mnie przytłoczą. Jeszcze gdyby tam był internet, to może jakoś bym sobie poradziła…

Charcik jest już w domu tymczasowym.

Wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób starali się pomóc  -  bardzo, bardzo dziękujemy  -  to dzięki Wam trafiliśmy do osób, które się nim teraz zajmą.

Dla cierpliwych szczegóły w załączniku i na blogu
http://domowepiwniczne.blogspot.com/search/label/uda%C5%82o%20si%C4%99%21

Serdecznie pozdrawiam
Anna Skrzycka

Dostałam od koleżanki takiego maila  -  znam ją i miejsce, o którym pisze, wiem, że nie przesadza…. Może ktoś ma miejsce na takiego stworka? Dom stały albo tymczasowy?
“Wysyłam Ci zdjęcia psa, o którym Ci ostatnio mówiłam. Nie wiem ile mam czasu, ale pewnie nie za dużo. Potem pies dostanie w łeb… w ciągu tego tygodnia w taki sposób pozbyli się małego psiaka, którego ktoś im podrzucił na podwórko. Małe kociaki zresztą też załatwili…
Reks jest w typie (chyba) charta węgierskiego, chociaż tak naprawdę to nie znam się na tym. Jest młody (3-4 lata) i przyjaźnie nastawiony. Od szczeniaka był zamykany w oborze z krowami, teraz traktuje krowy jak swoje stado. Nikt z nim nie pracował, przybiega na gwizdnięcie lub wołanie po imieniu, ale to chyba wszystko co umie. Nie potrafi chodzić na smyczy, trzeba go nauczyć jak się powinien  zachowywać, nie jest też wykastrowany. Jestem pewna, że nigdy nie był odrobaczany ani szczepiony.
Może przy okazji kocich kontaktów, uda się trafić na psoluba.
Justyna
P.S. Psa muszą się pozbyć bo nie szczeka (albo za mało szczeka).”

Mail z 2014.06.04 dopiero teraz mogłam się nim zająć….
Kociaki rosną w oczach. Ciągle są głodne i myślę, że niebawem zacznę im miksować mięso z kurczaka.
Do dziś są na antybiotyku.
Dzwoniła do mnie p. Iwona w sprawie białego kocurka. Wyślę jej zdjęcia, niech sama zobaczy tego malucha.
Dziś wieczorem wykąpie kociaki i wysuszę suszarką do włosów. Trudno je domyć chusteczkami dla niemowląt. Mam nadzieję, że szybko sie nauczą korzystać z kuwetki, która wstawiłam im do klatki. Na razie ciągle sprzątam i piorę a one i tak się są czyściutkie.
Wyślę Ci fotki wykąpanych maluchów dziś wieczorem lub jutro.
Próbowały jeść z miseczki. Jednak bardziej przypominało to zabawę w pasztecie niż posiłek, choć maluchy bardzo się starały najeść. Nadal butelka jest niezębna, aby brzuszki były pełne.
Przesyłam Ci kolejna porcje zdjęć, które zrobiłam dziś rano. Żabole są coraz ruchliwsze i rośnie ich pragnienie zwiedzania świata.

A za chwilę   -  da capo al. fine. I tak przez ładnych kilkanaście dni jeszcze….
A ich apetyty   -  uczucia mieszane. Mają  -  to dobrze, ale zaraz pochłoną tę puszkę mleka, trzeba będzie kolejną kupować…. 

W końcu błoga cisza  -  śpią.

Potem trzeba napełnić trzy brzuszki, a to trochę trwa. Najpierw Żabcio, potem Rechotka, potem Ropuszek. Potem trzy brzuszki wymasować, hmm hmm wiadomo po co. No i popilnować trochę, bo maluchy chcą pozwiedzać. No i trochę umyć brudaski.

można śledzić sytuację kociąt na http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=161415&p=10604765#p10604765
dziękujemy za wpłaty:
- TOMASZA Warszawa – 60,00 PLN
- AGNIESZKI  Katowice- 107,00 PLN

nowe wieści: „Nasze Żabole maja się świetnie. Ropuszek, Żabcio i Rechotka maja rosnący apetyt, są coraz bardziej ruchliwe i ciekawskie. Trzeba je często myć i masować brzuszki, trudno je utrzymać w nienagannej czystości. Śpią na termoforze i ciumkają kocyk. Coraz częściej bawią się ze sobą. Oprócz lekkiej ropki w oczkach nie widać śladów przeziębienia. Zakraplam im maleńkie noski i dziś podjadę do lecznicy na podanie antybiotyku i kontrolę.Żabolki są bezkonkurencyjnie urocze. To prawdziwa radość się nimi opiekować. O to one:) ”

 

 

 

 

 

 

 

Tyle Dorotka. Na więcej jej czasu nie wystarczyło. No bo tak  -  zaczyna się od krzyku  -  jeść, jeść!!!

 

 

Tak było

 

 

 

 

Justynę z Bełchatowa już znacie trochę z moich opowiadań.
No więc Justyna kilka dni temu zadzwoniła, że po osiedlu lata długowłosy oswojony kot, że sfilcowane futro odpada mu od boków pozostawiając rany -  odparzenia na skórze, że znalazła mu dom, ale taki, że kota wypuścili  -  bo on tak czekał przy drzwiach i chciał na wolność…  I że oczywiście Justynie o tym nie powiedzieli, po prostu zdziwiła się widząc go znów na osiedlu… Łap, mówię, zabiorę, gdzieś w Łodzi upchnę, poszukamy domu. Wczoraj (środa 2014.05.28) sms  -  boję się zadzwonić, ale pod krzakami są kociaki, matki nie widziałam od niedzieli, nie mogę ich wziąć… Wiem, że nie może, że powinna szybko pozbyć się tych kotów, które ma w domu, a ma własne plus dwa tymczasy  -  Szampańskiego Leona i Jesienną Myszę.  Pogoda prześliczna, leje, zimno, maluszki na ziemi…. Zgarniaj, mówię, wieczorem Ty na pół drogi, ja na pół drogi  -  zabiorę. Gdzieś koło 16tej sms, że maluszki ma, mają max 4 tygodnie, że jeden strasznie się drze, jeden zimny prawie się nie rusza, trzeci średni. Nakarmiła mlekiem Nan z żółtkiem  -  nic lepszego nie było.
A ja dzwonie i sms-uję po okolicy szukając im miejsca  -  też wziąć nie mogę, zresztą pracując tak jak pracuję nie jestem w stanie karmić odpowiednio często. Wszędzie zapchane, ciągle mamy ubiegłoroczne letnie wtedy kociaki, teraz „mało atrakcyjne” roczniaki, ludzie pracują, więc z karmieniem bieda… Ale znajduje się dobra dusza  -  czasu trochę ma, ale z kasą cieniutko…
19.00  -  ruszamy nach Bełchatów. Dorotka z kontenerkiem, w kontenerku mięciutkie kocyki i poduszeczki, gorący termoforek starannie pozawijany, by nie stygł. Wiemy, że Justyna maluszki rozgrzewała, nie możemy pozwolić, by znów zmarzły. Jedzie się dobrze, miejsce spotkań mamy ustalone, dojeżdżamy prawie jednocześnie. Szybciutko przepakowujemy maluszki, i z powrotem  -  po drodze lecznica.
Nawet nie ma kiedy spytać, jak Justyna trafiła na te bidy, dziś już wiem, ale napiszę później  -  zaciekawieni może zajrzycie?
W lecznicy maluszki zostały obejrzane, osłuchane, zaantybiotykowane  -  ten najspokojniejszy dlatego spokojny, że ledwo dycha przez zatkany nosek. Antybiotyk na wynoś, kropelki do nosków.
Przedstawiamy Żabole:

Biało-bury chłopczyk  -  cichutki i zagilany, może być z nim problem, najbardziej się wychłodził, Justyna z wielkim trudem go nakarmiła, nie chciał jeść, nie ruszał się.

Czarno-biała dziewczyna  -  w najlepszej formie, najaktywniejsza i najgłośniejsza.

Prawie biały chłopiec  -  najmniejszy z rodzeństwa, ale ruchliwy, waleczny i ciekawy świata  -  w lecznicy nie udało siego pstryknąć, próbował uciekać z kontenera.

Kolejne zdjęcie  -  to dowód, że Justyna maluszki nakarmiła, ale nie założyła śliniaczków  -  myślę, że Dorotka malce dopucuje.

Nie było convalescence instant, kupiłyśmy mleczko dla kociąt w proszku -  i szybko do domów. Pewnie Dorotka zaczęła od karmienia dzieciaków  -  w lecznicy były tak głodne, że ssały kocyki, swoje futerka, nasze palce.
I najmniej przyjemny element  -  fakturka z lecznicy….. 107zł…. Badanie, leki, mleczko… Bez fakturki  -  paliwo na 100km, trasa Bełchatów-Łódź i z powrotem, usteczki do masowania kocich tyłeczków  -  nie załatwiają się same.Zabole_6

Jeśli ktoś może i pomoże  -  to prosimy bardzo i bardzo będziemy wdzięczni  -
na Żabole na konto FFA Łódź 71 1020 2313 0000 3802 0442 4040

Tyle od mnie  -  czekam na ciąg dalszy w relacji Dorotki.

Kochani, pora w końcu się rozliczyć z przekazanych nam pieniążków  -  na razie faktura na 550zł za koty około- Farciarzowe, opisywane w kolejnych relacjach, w przyszłym tygodniu postaram się rozliczyć do końca z Waszych wpłat: 140zł  -  staruszka ze Wschodniej 140zł, sterylka i przeleczenie
120zł  -  sterylka kotki spod katedry

120zł  -   sterylka kotki z cmentarza przy Lodowej

120zł  - sterylka czarnej kotki z Gdańskiej
50zł  -  odrobaczenie i szczepienie pogryzionego.

Przepraszam, że tak to trwa, ale naprawdę strasznie gonię, zamiast pojechać do lecznicy załatwiać sprawy formalne albo ganiam / wożę kolejne koty, albo lecę np do Bełchatowa po Żabole….. Wczoraj z kolejnym chorym gnałam na sygnale… Strasznie dużo tej kociej biedy….. 

Zdjęcia Farciarza mam, może uda mi się w weekend napisać…   

Ostatnie wieści

“Farciarz był wczoraj na prześwietleniu, kolejne 3 tygodnie w klatce.
Wyrywa się z tej klatki, chciałby pochodzić, rozprostować łapki..”

Z placu boju: 

“Moja prośba o pomoc może się ciągnąc w nieskończoność…
Bo tak
Ciągle nie mam kiedy napisać o trutym kociaku, już są chore następne.
Wczoraj Kasia z EC4  -  forumowa Kania66  -  zawiozła do lecznicy poranionego kota. Młody, nie ma roku, oswojony, bardzo mocno pogryziony  -  cały grzbiecik w ranach, do tego silny koci katar  -  kicha na czerwono… Został na kilka dni w lecznicy, po prostu nie ma go gdzie umieścić. Zdjęcia drastyczne, już po oczyszczeniu ran  -  dojechałam do lecznicy po zabiegu, wcześniej nie zdążyłam, a Kasia nie ma aparatu. Wcześniej była to spuchnięta, śmierdząca galaretowata masa ropy, krwi, sierści, martwej skóry i brudu. Może lepiej, że zdjęcia nie ma…
Niekastrowany.
Zdjęcia dotarły:

A przed chwilą zadzwoniła Agnieszka  -  jeden ze stadka kotów, które karmi po drodze do pracy, ma rozwalona główkę, oko jakby wypłynięte. Tyle wiem. Zdjęć też nie mam, Agnieszka też nie ma aparatu….
Jeśli kota da się złapać, będę znów musiała jechać do lecznicy po zdjęcia.
Fotki Farciarza mam mieć. Marika mieszka w Strykowie, kot jest w Konstantynowie….
Więc proszę zrozumcie te ograniczone informacje  -  naprawdę brak mi czasu, często nawet na napisanie kilku słów czy telefon….

prosimy o wsparcie:

Jeśli chcecie kotkowi pomóc, prosimy o wpłaty na konto 60 1090 2590 0000 0001 2242 7952  Społecznego Komitetu Organizacyjnego „Kot obok Psa”, z dopiskiem „Farciarz”Bardzo dziękujemy

informacja  z dnia 05.04.2014

Pożyczyliśmy Marice dużą króliczą klatkę, kuwetę  -  kotek przewieziony został do jej Mamy, będzie tam miał spokój i opiekę, Marika codziennie będzie jeździć robić zastrzyki, podawać tabletki  -  przynajmniej przez pierwszy tydzień. Farciarz w lecznicy bardzo grzecznie dał się zapakować do kontenerka  -  oczywiście ostrożnie, by nie urazić połamanego ciałka, trochę popłakał w samochodzie, a w domu przy lokowaniu w klatce  -  zaczął mruczeć!!!! Czyżby tak dziękował ze opiekę? Klatkę obwąchał bardzo starannie, widocznie wyczuwając w niej wspomnienia innych kotów, po czym wciągnął się do kuwety, i tak został do odjazdu Mariki  -  więc i zdjęcia „kuwetkowe”.

informacja  z dnia 03.04.2014

Marikę poznałam w ponad rok temu  -  oczywiście przez koty. Mieszka w Strykowie, potrzebowała klatki-łapki i pomocy w sterylizacji wolnożyjących kotów. Klatkę wzięła, koty połapała i wysterylizowała, maluszki wyadoptowała. I dwa dni temu  -  w poniedziałek późnym wieczorem zadzwoniła, że wracała do domu, samochód potrącił kota, ma go nieprzytomnego w samochodzie, z buzi i pupy cieknie mu krew, ratunku!!!! Do lecznicy, która ma podpisaną umowę z miastem nie przyjmą  -  kot spoza Łodzi, Marika też. Więc do całodobowej Sowy. Z przygodami  -  bo Marika nie miała ze sobą kontenerka, nikt normalny nie wozi go w samochodzie, nieprzytomnego kota położyła na siedzeniu pasażera, ja w nerwowej rozmowie nie uprzedziłam, że kot może odzyskać przytomność i próbować ucieczki, no i przed lecznicą wyskoczył… Na szczęście schował się pod samochód, z pomocą pracowników lecznicy (wielkie dzięki, naprawdę nie musieli) udało się do złapać. Oględziny, prześwietlenie, badanie krwi. Kotek  -  chłopczyk, młodziutki, ledwo mu się dolne kiełki wyrzynają, może pół roczku.

Diagnoza  -  ogólne potłuczenia, połamana miednica, rana po lewej stronie żuchwy, wybity lewy górny kiełek. I najgorsze  -  krew w moczu, podejrzenie pęknięcia pęcherza moczowego. Jeśli pęknięty…. Trzeba poczekać kilkanaście godzin, zobaczyć, czy mocz zbiera się w pęcherzu, czy kotek się załatwia. Leki, kroplówka, kotek zostanie w lecznicy na obserwacji. Oby ten pęcherz był cały…
We wtorek rano informacja z lecznicy  -  pęcherz raczej cały, jest trochę krwi w moczu, ale to najprawdopodobniej efekt potłuczenia, cyklonamina powinna zahamować krwawienie, rana na bródce nie wymaga szycia, ząbek, cóż, nie odrośnie… Czekamy jeszcze do wieczora, i jeśli mu się nie pogorszy  -  trzeba go z lecznicy zabrać….
Wieczorem pojechałam zrobić zdjęcia, zobaczyć kotka, sprawdzić, czy kocię dzikie czy niekoniecznie  -  na Marikę syczał, w czasie badania syczał, ale nie gryzł, nie bił łapkami.

Kocurek leży na boczku, tylne łapki ma wyprostowane, przemieszcza się ciągnąc na przednich. Nie wchodzi do kuwetki  -  za wysoki brzeg… Na pewno jest bardzo wystraszony i obolały.


Nasyczał, kiedy wyciągnęłam rękę, ze strachu zrobił siusiu pod siebie  -  na szczęście już bez krwi.. W otwartej buzi widać miejsce po wybitym kiełku. Nałożyłam rękawicę, pogłaskałam po główce, uspokoił się, przymknął oczka. Już bez rękawicy spokojniej pogłaskałam  -  tylko po główce, trochę za uszkiem, bo reszta ciałka może boleć…..
Czeka go teraz kilka tygodni w klatce  -  bierze go Marika do swojej mamy, będzie tam codziennie dojeżdżać, podawać leki. Potem kolejne prześwietlenie, kastracja  – i szukanie domu. Ale to potem, najwcześniej za 5-6 tygodni, teraz potrzebne są pieniądze na zapłacenie rachunku w lecznicy, na podkłady do klatki  -  co najmniej dwa dziennie, nie wiemy, jak długo nie będzie w stanie wciągnąć się do kuwetki. No i przydałaby się pomoc na lepsze jedzonko dla malca  -  a Marika jest bez pracy….

Dlatego bardzo prosimy o pomoc  -  dotychczasowe  koszty to
200zł  -  rachunek w lecznicy
42zł  -  duża paczka podkładów higienicznych
19zł  -  sucha karma
19,80zł  -  mokra saszetki  -  saszetki
35,80zł  -  żwirek

Jeśli chcecie kotkowi pomóc, prosimy o wpłaty na konto 60 1090 2590 0000 0001 2242 7952  Społecznego Komitetu Organizacyjnego „Kot obok Psa”, z dopiskiem „Farciarz”
Bardzo dziękujemy

FFA Oddział Łódź z siedzibą w Łodzi informuje,
że w ramach zbiórki publicznej FFA Łódź prowadzonej
w okresie 05.04.2013 – 07.01.2014
na podstawie dec. Marszałka Województwa Łódzkiego nr 3/13 zmienionej dec.8/13
zebrano w formie wpłat do skarbon stacjonarnych

kwotę 6045,37zł (sześć tysięcy czterdzieści pięć zł 37/100).
Całość środków uzyskanych w ramach zbiórki pub. została przeznaczona na wydatki
związane ze sterylizacją i leczeniem bezdomnych zwierząt oraz naprawą skarbon.

Światowy Dzień Kota

KOCIE SPRAWY 2012

Piszą o nas:

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/502217,strazacy-uratowali-uniwersytecka-kotke-zdjecia,id,t.html?cookie=1#czytaj_dalej

Dzięki Państwa hojności z akcji na Wałbrzyskiej zostało nam 1089, 35zl. Z tych pieniędzy wysterylizowaliśmy jeszcze 3 kotki i dwa kocurki z „pojedynczych” łapanek (podane niżej) – czyli 300+120zł, zostało 669,35zł.

Nasza akcja na Wałbrzyskiej

Uczestnicz w promocji „Perfekcyjne żywienie” i wesprzyj naszą fundację.

W promocji karm 1stChoice klienci otrzymują bezpłatne opakowania karmy z kuponem promocyjnym.
Możesz swoją karmę przekazać potrzebującym.
Wypełnij kupon i wskaż naszą fundację a 1stChoice przekaże karmę do naszej fundacji.
Szczegóły akcji na stronie 1stChoice i na facebook-u

Perfekcyjne Żywienie

Zachęcamy do wzięcia udziału w promocji i wsparcia potrzebujących zwierzaków.

Pomóżcie!

Z uwagi na coraz większa liczbę zgłoszeń zwracamy się do wszystkich z prośbą o wsparcie finansowe lub rzeczowe.
Talony na kastracje i sterylizacje z UMŁ się  skończyły,a potrzeby są wciąż ogromne.

Nie chcemy odmawiać nikomu pomocy,ale nasze możliwości finansowe kurczą się w zastraszającym  tempie. Prawdopodobnie w lipcu zaczniemy zbierać pieniądze do plastykowych puszek w związku ze zbiórką publiczną.Potrzebujemy chętnych właścicieli, którzy w swoich sklepach, salonach i biurach zgodzą się na ustawienie skarbonek.

Prosimy o kontakt: Monika 509 729 642, montes@o2.pl

Kolejny rok, kolejny wątek.

Ciągle z ta samą nadzieją, że będzie dużo sterylizacji i kastracji, jeszcze więcej dobrych domów, odpowiedzialnych karmicieli, mądrych ludzi gotowych do pomocy, więcej sponsorów i zdecydowanie mniej kociego i psiego nieszczęścia. I więcej ludzkiej świadomości, że zwierzę też cierpi, że ponosimy za nie odpowiedzialność. I że okrucieństwo wobec zwierzaka nie będzie bezkarne, albo karane w symboliczny, jak dotychczas bywało.

Z nadzieją, że udźwigniemy kolejny rok finansowo – 2011 był dla nas bardzo trudy pod tym względem, zrobiliśmy dużo, może nawet za dużo – jak na nasze realne możliwości. Cudem udało się związać koniec z końcem, ale na kolejny rok cudów nie liczymy…

Nadal sterylizacja wolnożyjących jest naszym głównym celem, nadal mamy koty do adopcji – w nowy rok wchodzimy z ponad 40 zwierzakami w domach tymczasowych. Mamy też kilka psiaków…

Bez zmian – pomagamy w leczeniu wolnożyjących kotów. Karmiciele stadek przez nas kastrowanych dostają regularnie fenbenat na odrobaczenie.

Będziemy też – w miarę możliwości – włączać się w inne akcje pomocowe, wspólnie z innymi kociolubnymi – np. w akcie budkowe, sterylizacyjne w większych skupiskach kotów.

WIĘKSZE AKCJE

Podsumowanie różnych akcji – szczegóły będzie można poznać w tym wątku
i / lub podlinkowanych wątkach opisujących te akcje dokładniej.

  1. 30km od Łodzi – dziewczyna, bieda i koty -  viewtopic.php?f=1&t=137505&p=8425817#p8425817 zabrane dwa kociaki, wysterylizowana 2 kotki – jedna wyadoptowana, wykastrowane 3 kocury, zaszczepione 4 domowe koty, zabrany chory przybłąkany kociak,
  2. Pimpuś – bezłapy psiak z torowiska - viewtopic.php?f=1&t=137505&start=75 amputacja łapki i ogonka, kastracja, szukamy domu;
  3. Kilińskiego 4 -  viewtopic.php?f=1&t=137505&start=45 zabrane dwa kociaki, wysterylizowane 2 kotki, wykastrowane 3 kocury;
  4. Składowa UŁ -  kotka zamarzająca w zrujnowanej kamienicy viewtopic.php?f=1&t=137505&start=180 nasz udział niewielki, wypożyczenie klatki-łapki i trochę instruktażu, cała robotę “odwaliła” Straż Pożarna i pani z ochrony;
  5.  Wschodnia – 7 kotów wyrzuconych z domu – viewtopic.php?f=1&t=139701&start=30 – 6 w domach, ostatnia Pysia szuka..,
  6. Lubeckiego – Tamka – 35 dorosłych kotów – zabrane 5 kociąt, ciachnięte chyba 9;  viewtopic.php?f=1&t=137505&start=435 ;
  7. melina przy Piotrkowskiej – zabrane 6 kociąt i 5 podrostków, ciachnięte 5 kotek. 2 kocurki, kotka staruszka przeleczona, leczone kolejne kichające ; viewtopic.php?f=1&t=137505&start=495 podsumowanie  viewtopic.php?f=1&t=137505&start=615;
  8. działki Montwiłła- Mireckiego – kotka i kocurek w leczeniu, 6 złapanych na kastrację/ sterylizację http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1 … 9#p8884099;
  9. Strzelców Kaniowskich – zabrane 3 kocięta z bardzo chorymi oczami – zaawansowany kk – viewtopic.php?f=1&t=137505&start=570 wysterylizowane 3 kotki 3 kocury  viewtopic.php?f=1&t=137505&start=660;
  10. Ślepaczki – 3 kocięta z chorymi oczami, po operacji – bezoczek, jednooczka i dwuoczek, kotka-matka wysterylizowana i przeleczona -  viewtopic.php?f=1&t=137505&start=645;
  11. Sopocka – zabrane 4 kocięta “z psich zębów”, trzy wyadoptowane, jedna kotka wysterylizowane, pozostałe (2?) w trakcie łapania -  viewtopic.php?f=1&t=137505&start=660;
  12. Limanowskiego – kocięta z piwnicy – zabrane i wyadoptowane 4 kocięta, kotka i kocury (2?) w trakcie łapania -  viewtopic.php?f=1&t=137505&start=660;
  13. Reja 7 – kociaki z komórki – tu początek viewtopic.php?f=1&t=137505&start=765 a tu podsumowanie viewtopic.php?f=1&t=137505&p=8970978#p8970978;
  14. EC4 – tu się zaczęło viewtopic.php?p=8904304#p8904304 . Zabrane 8 kociąt (3 chore) i kotka chora, 4 kotki wysterylizowane, 2 kocury wykastrowane. pozostałe (kilkanaście?) w trakcie łapania – viewtopic.php?f=1&t=137505&start=690;
  15. Zrujnowana kamieniczka -  tu początek viewtopic.php?f=1&t=137505&p=8983801#p8983801 . Zabrane pięć kociąt, wykastrowane dwa kocury, wysterylizowana jedna kotka.

Sterylizacje i kastracje 2012

http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=137505

STERYLIZACJA

 

2. 2012.04.30 – córeczka Soni,
1. 2012.04.28 – sunia Sonia,
131. 2012.07.15 – widzewska ciężarówka,
129-130. 202.07.14 – dwie kotki z Pomorskiej 41a,
128. 2012.07.09 – Dzidzia z Lubeckiego,
127. 2012.07.07 – kotka-matka z hurtowni Yogo,
125-126. 2012.07.06 – dwie kotki z przedszkola,
124. 2012.07.06 – kotka z Chocianowickiej,
123. 2012.07.02 – Milka z Lubeckiego,
121-122. 2012.07.05 – dwie kotki z Księżego Młyna,
120. 2012.07.02 – kotka z Lubeckiego,
118-119. 2012.07.01 – dwie kolejne ciężarne od Dobrej Pani,
117. 2012.06.29 – bardzo ciężarna złapana przez Dobrą Panią,
116. 2012.06.29 – pingwinka z Motylowej,
115. 2012.06.29 – działkowa,
114. 2012.06.28 – dwie kotki z Księżego Młyna,
112-113. 2012.06.28 – mama Pandy, Żabki i Czarnej + druga kotka,
111. 2012.06.27 – trzyłapka z Piotrkowskiej 49,
110. 2012.06.27 – kotka ze Struga 4,
109. 2012.06.26 – Małgosia z meliny,
108. 2012.06.24 – Astra – kocia mama z ruiny,
107. 2012.06.24 – kocica z Pienistej,
106. 2012.06.21 – czarna Mamulka z Lubeckiego,
105. 2012.06.21 – Zosia kotka znaleziona,
104. 2012.06.15 – kolejna kotka z Rysowniczej,
102-103. 2012.06.14 – mala szylkretka i czarna spod blku przy Rysowniczej,
100-101. 2012.06.12 – burasia z białymi łapkami i szylkretka z gielny na Starcie,
99. 2012.06.11 – młoda kotka z Teofilowa,
97-98. 2012.06.10 – dwie ciężarne kotki z Teofilowa,
96. 2012.06.07 – mama kociąt z Reja,
95. 2012.06.06 – kotka ze zmiażdżona łapką ze Startu,
94, 2012,06.06 – podśmietnikowa burasia ze Zmiennej,
93. 2012.06.06 – przygarnięta Lola,
92. 2012.06.04 – kotka z działek Tabelowa,
91. 2012.06.04 – dwie kotki z Jesionowej,
90. 2012.06.04 – kolejna kotka z EC4,
89. 2012.06.02 – biało-bura koteczka z EC4,
88. 2012.06.01.- druga kotka z działek na Tabelowej,
87. 2012.05.31 – kotka z działek na Tabelowej,
86. 2012.05.29 – pierwsza kotka z Sopockiej,
84-85. 2012.05.29 – dwie kotki z EC4,
83. 2012.05.25 – działkowa kotka od zdziwionego pana,
82. 2012.05 – dwie kotki z Finansowej 104,
81. 2012.05.25 – ciężarna z Konstantynowa,
80. 2012.05.23 – mama bezoczków,
79-81. 2012.05.24 – trzy panny z rur Lodowa 85,
78. 2012.05.23 – czarna ciężarna od kociąt zabranych 12 maja,
77. 2012.05.23 – mama kociąt zabranych 12 maja,
76. 2012.05.20 – Krzywa Główka z działek Montwiłła -Mireckiego,
75. 2012.05.20 – czarna karmiąca z działek Montwiłła- Mireckiego,
73-74. 2012.05.19 – dwie kotki z działek Montwiłła- Mireckiego,
72. 2012.05.19 – “stara” Madzia z ropomaciczem z działek Montwiłła- Mireckiego,
71. 2012.05.19 – szylkretka Keksia,
70. 2012.05 – uprzejma kotka,
69. 2012.05.14 – i kolejna kotka z meliny,
66-68. 2012.05 – trzy kotki – Piotrkowska / Targowa / Tylna,
65. 2012.05.10 – kolejna kotka z meliny,
64. 2012.05.10 – druga kotka od szewca,
63. 2012.05.09 – pierwsza kotka od szewca,
62. 2012.05.09 – porzucona kotka Mazda,
61. 2012.05.09 – stara kotka z meliny,
59-60. 2012.05.08 – dwie kotki z działek od pewnej Pani,
58. 2012.05.07 – mała szylkretka z meliny,
57.2012.05.06 – Barbarella,
56. 2012.05.06 – matka Retkiniąt,
55. 2012.05.05 – ciężarna z Szewskiej.
54. 2012.05.04 – Zuzka z nowotworem,
53. 2012.04.28 – czarna ciężarna z Matejki 8,
52. 2012.04.28 – sterylka namówiona,
51. 2012.04.25 – ciężarna z działek przy Kreciej,
50. 2012.04.23 – kotka z Tamki – “rozklejanie” zrostów w oczku,
48-49. 2012.04.23 – dwie kotki z Tamki, matki maluszków,
47. 2012.04.21 – młoda kotka z dt – amputacja oczka,
46. 2012.04.21 – mama-burasia z Retkini,
44-45. 2012.04.21 – bura szylkretka i już ciachnięta kotka z Wimy,
40-43. 2012.04.14 – cztery kotki (3 ciężarne) z Targowej / Fabrycznej,
39. 2012.04.17 – czarno-biała kotka z Placu Pokoju,
38. 2012.04.16 – tłuściutka Tosia z Lubeckiego,
37.2012.04.14 – biała kotka z 4ma kociętami, Waryńskiego,
36.2012.04.13 – szylkretka Kleo,
35. 2012.04.12 – trzy kotki z Targowej,
34. 2012.04.12 – syjamowata ciotka malutkiego syjamka,
33. 2012.03.29 – kotka ze Złotna, ciężarna,
32. 2012.03.29 – kotka z Andrzejowa,
31. 2012.03.26 – biała kotka Krusia z ruiny,
30. 2012.03.23 – kotka z działek na Chojnach,
29. 2012.03.16 – Rysia z Kolumny,
28. 2012.03.16 – kotka z nowotworem sutka,
27. 2012.03.16 – Niteczka,
26. 2012.03.11 – Dymna matka z Piotrkowskiej 46,
25. 2022.03.10 – tri Mufinka,
24. 2012.03.09 – ruda Niteczka,
22-23. 2012.03.06 – dwie kotki z Kilińskiego 4,
21. 2012.03.01 – ciężarna burasia ze Wschodniej 23,
20. 2012.02.25 – kotka ze Zgierza,
19. 2012.02.22 – burasia z działek przy Spornej,
18. 2012.02.03 – domowa burasia,
17. 2012.02.03 – mala szylkretka ,
14-16. 2012.01.31 – trzy czarno- pingwinkowate kotki z Zgierskiej 80,
13. 2012.01.26 – kotka z Górniczej,
11-12. 2012.01.25 – dwie kotki z działek Radość,
9-10. 2012.01.24 – dwie kotki – jedna ciężarna,
8. 2012.01.21 – kotka z podłódzkiej wsi,
7. 2012.01.20 – Melania pingwinka z Łowickiej,
6. 2011.01.20 – druga szylkretka z Kilińskiego 4,
5. 2012.01.17 – kotka Bessa z pewnego zakładu pracy,
4. 2012.01.13 – szylkretka z Kilińskiego 4,
3. 2012.01.09 – śliczna szylkretka ze Strykowa,
2. 2012.01.08 – Melody,
1. 2012.01.05 – Honey, kotka “wysterylizowana” w Dogu przez nacięcie uszka,

KASTRACJA

 

1. ??? Pimpuś trzyłapek,
2. psiak w typie husky,

92. 2012.07.15 – widzewski Franek,
91. 2012.07.09 – poraniony kocurek od biedynych ludzi,
90. 2012.07.06 – bury kocurek z Chocianowickiej,
89. 2012.07.03 – Krótkie Łapki z Matejki,
88. 2012.07.02 – Kelner z Lubeckiego,
87. 2012.07.01 – Kamyk z Matejki,
86. 2012.07.05 – kocurek Wiktor,
84-85. 2012.07.05 – dwa kocury z Księżego Młyna,
83. 2012.07.05 – kocur z Matejki,
82.2012.07.03 – i jeszcze kocur z Lubeckiego,
81.2012.07.02 – kocur z Lubeckiego,
80. 2012.07.01 – rudy od Dobrej Pani,
79. 2012.06.29 – czarny niełapalny z działek,
76-78. 2012.06.29 – trzy kocury,
75. 2012.06.28 – kocur z Księżego Młyna,
73-74. 2012.06.28 – dwa kocury z rejonu Pandy, Żabki i Czarnej,
72. 2012.06.23 – przypadkowy buras z ruiny,
71. 2012.06.22 – rudy sąsiad ruiny,
70. 2012.06.15 – Blondyna kocur z Tamki,
69. 2012.06.12 – Piękny Wiesław z Tamki,
68. 2012.06.11 – kocur z Teofilowa,
67. 2012.06.08 – czarny dziki z Reja,
66.2012.06.06 – srebrny znajduś Felusi,
65. 2012.06.06 – przygarnięty Leon ze Staszica,
64. 2012.06.04 – kocurek z działek Tabelowa,
63. 2012.06.04 – kocurek poranny z Jesionowej,
61-62.2012.06.03 – dwa kocurki z Jesionowej,
60. 2012.06.02 – kocur Klakier i biało-bury z EC4,
59. 2012.06.01.- trzeci kocurek z działek na Tabelowej,
57-58. 2012.05.31 – dwa kocurki z działek na Tabelowej,
54-56. 2012.05 – 3 kocurki Finansowa 104,
53. 2012.05.24 – kocurek z rur Lodowa 85,
52. 2012.05.23 – tata (?) kociąt zabranych 12 maja,
51. 2012.02.23 – namówiona kastracja Drakula,
50. 2012.02.21 – biały przygarnięty kot z Matejki,
49. 2012.05.20 – chory i stary Strupek z działek Montwiłła- Mireckiego,
46-48. 2012.05.19 – trzy kocurki (Szkielecik, Jajcarz, Zorro) z działek Montwiłła- Mireckiego,
45. 2012.05.18 – niełapalny  zdziczały kocurek z piwnicy,
44. 2012.05.17 – kocurek z grzybem z piwnicy,
42-43. 2012.05 – dwa uprzejma kocurki,
41. 2012.05.14 – i kolejny kocur z meliny,
40. 2012.05.10 – działkowy kocurek zdziwionego pana,
38-39. 2012.05 – dwa kocurki – Piotrkowska / Targowa / Tylna,
37. 2012.05.10 – kocurek od szewca,
36. 2012.05.09 – oswojony kocurek z Kasprzaka,
35. 2012.05.09 – kocurek z działek od pewnej Pani,
34. 2012.05.07 – roczny pingwinek z meliny,
33. 2012.05.04 – rudy Nitek tymczasik,
32. 2012.05.03 – łysy z Wimy ,
31. 2012.05.02 – Tymek tymczasik,
30. 2012.05.02 – buras z lasu,
29. 2012.04.28 – czarny z Matejki,
28. 2012.04.28 – czarny przybłąkany,
27. 2012.04.27 – Macius z Makro,
26. 2012.04.17 – czarny kwadratowy Łobuz z Lubeckiego,
25. 2012.04.16 – kocurek osiedlowy,
23-24. 2012.04.15 – dwa Afroamerykany z Lubeckiego,
18-22. 2012.04.12 – cztery kocury z Targowej,
17. 2012.03.27 – poparzony Maciuś z cmentarza dla zwierząt,
16. 2012.03.11 – Ułan bis z Pstrągowej,
15. 2012.03.08 – poraniony Ułan z Pstrągowej,
14. 2012.03.06 – wściekle dziki biało-bury z Pstrągowej,
13. 2012.02.25 – kocurek ze Zgierza,
12. 2012.02.24 – kocurek z Bałut,
11. 2012.02.06 – pobity kocurek Antałek,
10. 2012.01.25 – kocurek z działek Radość,
8-9. 2012.01.23 – dwa kocurki,
7. 2012.01.18 – dymny pingwin z Kilińskiego 4,
6. 2012.01.18 – jednouchy pingwin z Kilińskiego 4,
5. 2012.01.13 – pingwinek z Kilińskiego 4,
4. 2011.01.08 – kocurek spod Łodzi,
2-3. 2012.01.06 – dwa kocurki spod Łodzi,
1. 2012.01.05 – Łosoś, tymczasik

LECZENIE

 

116. 2012.07.09 – pogryziony kocurek biednych ludzi,
115. 2012.06.20 – bura Tośka z Lubeckiego, jest źle,
114. 2012.06.14 – stara, chora i prawie ślepa znaleziona kotka,
113. 2012.06.13 – Zorro z działek Montwiłła- Mireckiego, zaklinowana w buzi kość,
112. 2012.06.12 – malutki Chaberek u Bordo – amputacja nóżki,
109-111. 2012.06.11 – trzy kolejne chore kociątka z działek Montwiłła- Mireckiego,
108. 2012.06.11 – chore kociątko z działek Monfriłła – Mireckiego,
107. 2012.06.10 – łatanie przepukliny Shaggy,
106. 2012.06.09 – Blondyna (kocur) z Matejki,
105. 2012.06.09 – Nutka z Lubeckiego,
104. 2012.06.09 – Kayla z torów tramwajowych,
103. 2012.06.08 – piękny Wiesław z Matejki,
102. 2012.06.07 – dwa maleńkie kociątka z działek Tabelowa, nie udało się..
101. 2012.06.06 – kotka ze zmiażdżoną łapką ze Startu – amputacja,
100. 2012.06.06 – przeziębiona Lola ze Staszica,
97-99. 2012.06.03 – trzy “zdrowe kociaki” z Jesionowej,
95-96. 2012.06.02 – kolejne dwa kociaki z EC4,
94. 2012.05.30 – Panna Wodna topiona kotka – staruszka, nerki, kk,
93. 2012.05 – czarno-biały długowłosy,
92. 2012.05 – powypadkow  [*],
84-91. 2012.05.29 – osiem kichających kotów z meliny,
80-83. 2012.05.29 – trzy maluszki i kocia mama z EC4,
77-79. 2012.05.22 – bezoczek + 2 + mama,
75-76. 2012.05.21 – dwa kociątka,
74. 2012.05.21 – stary kocurek z krańcówki,
73. 2012.05.20 – kotka w wysokiej ciąży? kocurek z FIP [*],
72. 2012.05.20 – stary domowy kocur z działek Montwiłła- Mireckiego – wszoły, zęby, ogólne wyniszczenie,
71. 2012.05.19 – starsza kotka Madzia z działek Montwiłła- Mireckiego – ropomacicze, ogólne wyniszczenie,
70. 2012.05.17 – piwniczny kocurek, grzybica,
69. 2012.05.14 – Maciuś  z podejrzeniem guza – stara przepuklina,
68. 2012.05.13 – bardzo chory Kiluś,
65-67. 2012.05.12 – trzy bardzo chore maluszki,
64. 2012.05.12 – kotka z talonowej sterylki z pociętym brzuszkiem,
63. 2012.05.11 – skrajnie wychudzona kotka ze Wschodniej / Rewolucji, nie udało się…
62. 2012.05.09 – kocurek z działek od pewnej Pani, amputacja oczka,
61. 2012.05.09 – oswojony kocurek Morusek z Kasprzaka,
60. 2012.05.08 – stara kotka z meliny,
59. 2012.05.04 – Zuzka z Wifamy – z nowotworem,
58. 2012.05.04 – chora z Retkini, uśpiona, nerki,
52-57. 2012.04.28 – 6 kociąt z meliny,
51. 2012.04.23 – kotka z Tamki – “rozklejanie” zrostów w oczku,
50. 2012.04.22 – czarny dzikus z rozwalonym ogonem, amputacja,
49. 2012.04.21 – młoda kotka  – amputacja oczka,
47-48. 2012.04.21 – dwójka mniejszych kociąt od burasi z Retkini,
44-46. 2012.04.21 – trójka kociąt od burasi z Retkini,
43. 2012.04.21 – mama-burasia z Retkini,
42. 2012.04.14 – kot z pękniętą przeponą, [*],
41. 2012.04.13 – szylkretka Kleo, remont paszczy,
40. 2012.04.12 – srebrny Burczuś – amputacja łapki,
39. 2012.04.12 – podtruty (?) kot z Konstantynowa,
38. 2012.04.07 – szpitalny pogryziony Szaruś, zapalenie otrzewnej,
37. 2012.03.30 – pingwin z Łagiewnickiej [*],
36. 2012.03.26 – blokowy pingwinek Sylwester moich przyjaciół,
35. 2012.03.22 – kotka w ciaży, czyli kot z FIPem [*],
34. 2012.03.20 – młody i i miły z cmentarza dla zwierząt na Malowniczej,
33. 2012.03.19 – śliczna Trojka, której nikt nie chce,
32. 2012.03.16 – młody ze zmiażdżonym ogonem, Helios,
31.2012.03.16 – kotka z nowotworem sutka,
30. 2012.03.14 – kot powypadkowy, dzikus,
29. 2012.03.14 – kot z przetrąconą łapką, Almondo,
28. 2012.03.09 – wypadł z IIIp Wschodnia / Jaracza,
27. 2012.03.06 – persik Filcuś – depresja, nieciekawe wyniki,
26. 2012.03.04 – ciężko poraniony pingwin Ułan z Pstrągowej,
25. 2012.02.22 – mała pingwineczka podrzucona do kociego karmnika,
19-24. 2012.02.14 – mama + 4 kociaki + sparaliżowana kotka od bezdomnej pani,
18. 2012.02.13 – kociak ze zmiażdżoną łapką,
17. 2012.02.07 – remont paszczy kocurka Zuzi,
16. 2012.02.03 – dzika kotka z Brzeskiej,
15. 2012.02.02 – pobity-potłuczony kot,
14. 2012.02.01 – wyziębiony obcy szarak- nie udało się,
13. 2012.02.01 – chory dzikus szukający pomocy,
12. 2011.01.27 – Rudy Rydz domowy niechciany,
11. 2012.01.19 – kociak z 30km przywieziony,
10. 2012.01.14 – kotka Bessa z pewnego zakładu pracy,
8-9. 2012.01.10 – kocurki z 30km, robale / podejrzenie pp,
6-7. 2012.01.10 – dwa maleńkie zagilane szkieletory z Kilińskiego,
5. 2012.01.02 – powypadkowy psiak z torowiska, amputacja łapki i ogona,
3-4. 2011.12.31 – kolejne dwa koty z Ossowskiego, prawdopodobnie panleukopenia,
2. 2011.12.29 – Dean, kociak z działek – pp,
1. 2011.12.09 – młodziutki bury kocurek ze Zgierskiej,

Sterylizacje i kastracje na dzień 29.12.2011

http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=122271

ROK 2011 – 337 sterylek, 205 kastracji, razem – 542

Sterylki – 218 (ze środków fundacyjnych i prywatnych) + 119 (talony miejskie)

Kastracje – 146 (ze środków fundacyjnych i prywatnych) + 59 (talony miejskie)

Leczenie – 137,

zestawienie za 2011

 

Sterylizacje i kastracje na dzień 28.11.2010

http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=99668

ROK 2010 – 188 sterylek, 142 kastracji, razem – 330

Sterylki – 177 (ze środków FFA, sponsoringu  i środkow prywatnych) + 11 (talony miejskie)

Kastracje – 127 (ze środków FFA, sponsoringu  i środkow prywatnych) + 15 (talony miejskie)

zestawienie za 2010 rok

Sterylizacje i kastracje na dzień 31.12.2009

szczegóły: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=72736

Sterylki – 119 (ze środków FFA i prywatnych) + 46 (talony miejskie)

Kastracje – 65 (ze środków FFA i prywatnych) + 10 (talony miejskie)

zestawienie za 2009 rok

ROK 2008 – 108 sterylek, 59 kastracji więcej nahttp://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=72736&start=0